|
|
Zagadnienie jakim się zajmiemy w tym miesiącu, aby się nie dać wyr...olować Towarzystwom Ubezpieczeniowym, oraz aby odzyskać należne nam pieniądze, będzie dotyczyło sprawy, w której Powszechnie znany ubezpieczyciel odwlekał wypłatę odszkodowania jednemu z naszych kolegów motocyklistów.
Artykuł oparty jest na sytuacji, która wydarzyła się naprawdę. Na prośbę poszkodowanego jego dane nie są zmienione.
W dniu 06-05-2001r. Rafał "Dyra" Dyrecki jadąc skuterem marki Peugeot został uderzony w tył przez pojazd marki Fiat Tipo prowadzony przez Panią Justynę M., która wyprzedzała inny samochód. Paniusi pewnie się spieszyło!!! Szkoda, że kosztem cierpienia drugiego człowieka, poza tym ciekawe czy zdążyła?
W wyniku uderzenia Rafał razem ze skuterem wpadł do przydrożnego rowu. Stracił przytomność i zabrała go karetka pogotowia, a skuter lub raczej to, co z niego zostało koledzy odnieśli do garażu. Na miejscu wypadku była oczywiście Policja, która wszczęła w tej sprawie dochodzenie, aby winna poniosła zasłużoną karę.
Rafał spędził w szpitalu kilka dni, jednak samo leczenie trwało ponad rok, potem rehabilitacja itd.. Stwierdzono u niego między innymi: uszkodzenie kręgosłupa - na całe szczęście chodzić i ru...szać się może, uraz głowy, zerwanie więzadeł kolana lewego, ogólne potłuczenia. Do dnia dzisiejszego Rafał znajduje się pod obserwacją Poradni Neurologicznej ze względu na zawroty głowy i bóle kręgosłupa. Nie będę się rozpisywał jak zmieniło się jego życie, bo to nie temat artykułu, ale zapewniam, że bardzo.
Po około miesiącu od wypadku Rafał zgłosił szkodę do dwóch Towarzystw Ubezpieczeniowych. Z tytułu ubezpieczenia NNW (następstw nieszczęśliwych wypadków) w jednym z nich kasę dostał po 20 dniach, a z ubezpieczenia OC (odpowiedzialności cywilnej) u drugiego ubezpieczyciela gdzie umowę zawarła sprawczyni wypadku kasy nie dostał!? Pani likwidująca szkodę z OC cały czas go zwodziła i tłumaczyła, że wypłata może będzie za miesiąc, potem, że za tydzień, aż minął rok od wypadku i nic żadnej kasy ani odpowiedzi na piśmie.
W końcu Dyra napisał pismo treści mniej więcej, takiej:
Proszę o wypłacenie mi bezspornej części odszkodowania z tytułu uszkodzenia motoroweru w wyniku wypadku spowodowanego przez P. M. Justynę (nr polisy 666 - nie możemy podać) w dniu 06-05-2001r. oraz odszkodowania z tytułu uszczerbku na zdrowiu i zniszczenia odzieży....
Na co otrzymał odpowiedź po 2 tygodniach:
Inspektorat w Pruszkowie w odpowiedzi na Pana pismo z dnia 18-03-2002 roku uprzejmie informuje, że szkoda została rozliczona jako całkowita na kwotę 1450,- PLN, jednakże z uwagi na nie zakończenie sprawy przez Sąd w Grodzisku Mazowieckim nie możemy dokonać wypłaty odszkodowania. Z akt dochodzenia wynika, że kierująca samochodem Fiat Pani Justyna M. nie przyznaje się do winy za spowodowanie wypadku.
Po prawomocnym zakończeniu sprawy Inspektorat ponownie wróci do rozpoznania merytorycznego przedmiotowej szkody. Podpisano Specjalista mgr Barbara R..
Ten specjalista winien być wzięty w cudzysłów, co więcej jestem ciekaw ile osób dostało już takie pustosłowie.
Zapewne Pani "specjalistka" nie czytała nigdy czegoś takiego jak Ustawa o działalności ubezpieczeniowej lub Rozporządzenie Ministra Finansów w sprawie ogólnych warunków obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów. A jeśli nawet czytała, to niewiele z tego zrozumiała. No, ale jeśli jednak zrozumiała i to działanie, które zacytowałem powyżej jest celowe, w związku z czym dopuściła się przestępstwa zgodnie z KK, sprawa powinna być przekazana do Prokuratury. Jednak ubezpieczyciel w wyniku bardzo słabego nadzoru przez jednostki takie jak Urząd Komisji Nadzoru Ubezpieczeń, czy Rzecznik Ubezpieczonych robi co chce i czuje się bezkarny.
W myśl przytaczanej już ustawy i rozporządzenia oraz Kodeksu Cywilnego, mówiąc po "chłopsku", ubezpieczyciel musi w terminie do 30 dni zakończyć likwidację szkody, bądź to wypłatą odszkodowania, bądź odmową wypłaty podając podstawę prawną oddalenia roszczenia. Co więcej w tym terminie Towarzystwo Ubezpieczeniowe musi zrobić wszystko co jest w jego mocy, aby określić swoją odpowiedzialności i jej zakres, lub brak takiej odpowiedzialności. W związku z czym nie może np. czekać na zakończenie postępowania w sprawie karnej, tylko winien powołać rzeczoznawców z zakresu ruchu drogowego, którzy winni określić, kto ponosi winę za wypadek. W tym celu dobrze byłoby przesłuchać uczestników wypadku i świadków, zapoznać się z dokumentacją sporządzoną przez Policję na miejscu kolizji itp.. Towarzystwo Ubezpieczeniowe nie może również czekać bezczynnie, aż np. uzyska odpowiedź od sprawcy kolizji, z Policji czy Sądu o zdarzeniu drogowym. Jeśli Policja lub wskazany przez poszkodowanego sprawca wypadku nie odpowiada na wysłane pisma, to wcale nie stanowi to podstawy do zwlekania z wypłatą. W 90% przypadków jedyną czynnością, jaką wykonuje Likwidator to wysłanie listów do osób i jednostek, np. Policji, zaangażowanych w sprawę i oczekiwanie na odpowiedź od nich. Po czym my jako klienci po ok. roku (jak Rafał) od zgłoszenia szkody słyszymy tekst w słuchawce telefonu typu:
- Wysłaliśmy pismo ... tu i tu ... i czekamy na odpowiedź, nic więcej w sprawie zrobić się nie da - musi Pan czekać na odszkodowanie!!! Pi. Pi, Pi.
W przypadku przedmiotowej sprawy Rafał dzwonił lub chodził osobiście do ubezpieczyciela mniej więcej dwa razy w tygodniu w pierwszych miesiącach od zgłoszenia szkody, a później co miesiąc - bo sił mu zaczynało brakować. Z każdym razem słyszał tekst cytowany powyżej.
W jego sprawie ruszyło się coś dopiero, gdy w jego imieniu wysłaliśmy odwołanie. Żeby idiotyzmu całej sytuacji było więcej, w naszym odwołaniu powołaliśmy się na te same zapisy powyższych ustaw i rozporządzeń co ubezpieczyciel. W całej sprawie wystarczyło jedno konkretne pismo i kilka telefonów, aby kasa wpłynęła na konto poszkodowanego - choć próbowano mydlić sprawę jeszcze pismem, powołując się na różnorakie podstawy prawne zezwalające Towarzystwu Ubezpieczeniowemu na zwlekanie z wypłatą oczywiście w przedmiotowym wypadku nie miały one w ogóle zastosowania. Zaczynam odnosić wrażenie, że ludzie wypłacający odszkodowania dzięki takiemu działaniu mogą później na dywaniku u swojego Prezesa - choć niektórzy z nich siedzą już za kratkami :) - wykazać tym, że przynajmniej próbowali orżnąć petenta...
W piśmie "mydlącym" powoływano się między innymi na:
Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 10.04.2000r (Dz.U.Nr 26poz.310), art. 415, 435, 436 Kodeksu Cywilnego.
Na koniec zaznaczę tylko, że cała sprawa od momentu zgłoszenia szkody do otrzymania odszkodowania trwała 20 miesięcy, należy tu podkreślić, że jest to tylko część należnego odszkodowania. Pozostała część za szkodę osobową wpłynęła po kolejnych dwóch miesiącach z czego odsetki Towarzystwo naliczyło w kwocie 28.49 zł (od kwoty 4.000.00 zł) !!!
Zasadność wypłaconego odszkodowania co do jego wysokości rozpatrzy Sąd, gdyż pozew został złożony i czekamy na wynik.
Jednocześnie chcę nadmienić, że sprawa karna przeciwko Paniusi, która o mało nie zabiła jednego z nas, motocyklistów, ciągnie się do dnia dzisiejszego, a minęły już 3 lata!!! Jakież to żniwo może zebrać taki "kierowca" przez te 3 lata - UWAGA NA BABĘ W FIACIE TIPO!!!
Krzysztof G. Kawałowski
| |
|